O słowniku

Założenia do opracowania i koncepcja Bogactw mowy polskiej

Leksykografia polska pierwszej połowy XIX w. jest kojarzona niemal wyłącznie ze słownikiem Samuela Bogumiła Lindego. Przez zapatrzenie się w walory tego wiekopomnego dzieła usunięto w cień zasługi innych kodyfikatorów języka. W opracowaniach przeglądowych dotyczących historii polskiej leksykografii okazjonalnie wspomina się np. o Karolu Mrongowiuszu i Józefie Bandkiem, choć obaj byli autorami opracowań rzetelnych i przyświecały im takie same patriotyczne pobudki jak Samuelowi B. Lindemu. Mało kto pamięta także o ciekawym – z punktu widzenia metodologicznego i socjolingwistycznego – opracowaniu przygotowanym przez Erazma Rykaczewskiego . W zapomnienie odeszło wreszcie cenne opracowanie księdza Alojzego Osińskiego powstające równolegle w czasie ze słownikiem Lindego a noszące tytuł Bogactwa mowy polskiej.

Przedsięwzięcia podjętego przez Alojzego Osińskiego nie można rozpatrywać bez uwzględnienia problematyki oświeceniowych norm językowych i zabiegów około przygotowania słownika narodowego. Ponieważ Polska rozbiorowa nie miała żadnego jeszcze słownika ogólnego języka narodowego, postulatów zgłaszanych wobec mającego powstać dzieła było mnóstwo, i oczywiście wiele z nich stało ze sobą w sprzeczności. Większość zabierających głos w tej sprawie była zgodna co do tego, że słownik powinien dokumentować język i zarazem go uczyć, ale w jaki sposób należało to czynić – co do tego zgody już nie było.

Za najpełniejszy wykład koncepcji polskiego słownika narodowego uznawane są wypowiedzi Onufrego Kopczyńskiego, chociaż wizja Kopczyńskiego nie została opisana w formie odrębnego szkicu czy studium. Autor przedstawił ją w postaci rozproszonych uwag w swojej Grammatyce dla szkół narodowych wydawanej w latach 1778-1783 kolejno dla klas pierwszej, drugiej i trzeciej . Stanowisko Kopczyńskiego było jednak o tyle istotne, że Towarzystwo Warszawskie Przyjaciół Nauk i Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych – organy patronujące dyskusjom i staraniom dotyczącym wydania słownika – traktowały je w zasadzie jako obowiązkowe wskazania do pracy nad słownikiem. Niektórzy badacze niebezpodstawnie domniemują również, że sam autor Grammatyki przymierzał się do opracowania i wydania słownika (wśród pozostałych po nim rękopisów są np. dwa tomy zatutułowane: Zbiór materiału na słownik polski. Sexterny trzy oraz Trudniejsze wyrazy polskie. Zbiór ). Do realizacji zamierzenia jednak nie doszło, a o wyobrażeniu Kopczyńskiego na temat słownika można wnioskować właśnie z Grammatyki. Jest to opracowanie ważne także dlatego, że zarówno Osiński, jak i pracujący równolegle Linde traktowali je jako swój podstawowy punkt odniesienia, ich leksykograficzne konkretyzacje koncepcyjne rodziły się bowiem właśnie w relacji do wytycznych Kopczyńskiego.

To, co najistotniejsze w rozważaniach Kopczyńskiego, można zebrać w trzech punktach. Zdaniem uczonego pijara nowy, prawdziwie narodowy słownik miał być nastawiony na potrzeby dydaktyki w szkołach narodowych, miał pełnić rolę swoistego podręcznika do języka polskiego
1. uczącego przede wszystkim znaczeń wyrazów,
2. obrazującego użycia, a przez to też kształcącego sprawność stylistyczną,
3. utrwalającego gramatykę,

co sam autor ujmował następująco „za rzecz najpotrzebniejszą zebrać w jedno dzieło ojczyste wyrazy z wewnętrznym ich znaczeniem, z różnym ich w różnych okolicznościach używaniem i wielokrotnymi nad każdym z osobna gramatycznymi uwagami” . Miał to być zarazem słownik poprawnościowy. Spośród kwestii szczegółowych wspomnieć wypada jeszcze to, że słownik miał podawać znaczenia w określonym porządku (od konkretnych do przenośnych), a przykłady miały ilustrować użycie wyrazu w danym znaczeniu zgodnie z jego charakterystyką łączliwościową. Istotną kwestią był też sposób traktowania zapożyczeń, przy których miały być podawane polskie odpowiedniki będące bądź „wyrazami z dawnych książek wyjętymi”, czyli neologizmami semantycznymi, bądź „na nowo umyślnie wysadzonymi podług prawideł”, czyli neologizmami słowotwórczymi .

Wszystkie te kwestie miał oczywiście na względzie Osiński, najpierw tworząc własną koncepcję słownika, a potem opracowując już poszczególne artykuły hasłowe. Źródłem informacji o zamierzeniach leksykograficznych Alojzego Osińskiego są przede wszystkim tomy rękopisów pozostałe po Osińskim w Lwowskiej Narodowej Bibliotece Naukowej Ukrainy im. Wasyla Stefanyka. W tak zwanym księgozbiorze Baworowskich znajdują się kodeksy zawierające nie tylko sam słownik, lecz także rozprawy językowe, materiały dydaktyczne (to jest wykłady z literatury i języka), wypisy do słownika autorów polskich, pisma historyczne, przekłady oraz korespondencję (na ogół z listami kierowanymi do Osińskiego) i notaty różne. Informacje na temat słownika odnaleźć można w tomach rozpraw językowych, notat oraz w korespondencji. Niestety są one rozproszone, a ze względu na bardzo niewyraźny zapis niekiedy wyjątkowo trudne do odczytania.


A. Osiński, Wypisy i myśli, LNBNU rkps Bawor. 875, k. 147v, 148r.


A. Osiński, Przedmowa, LNBNU rkps Bawor. 875, k. 138r.

Na podstawie tego materiału trudno jednak dokładnie odpowiedzieć na najbardziej intrygujące pytanie – kiedy Osiński rozpoczął pracę nad słownikiem? Wolno przypuszczać na podstawie informacji z tych i różnych innych źródeł, że rozpoczęcie prac nastąpiło nie wcześniej niż przed rokiem 1803, choć prawdopodobniejsze wydaje się lokowanie tego momentu około roku 1806, kiedy to Osiński z chwilą przeniesienia się do Krzemieńca na stanowisko nauczyciela w gimnazjum, zyskał właściwe do pracy leksykograficznej zaplecze w postaci biblioteki poryckiej Tadeusza Czackiego.

Słownik był dziełem powstającym całkowicie niezależnie od słownika Lindego i różnił się od niego w sposób diametralny. Zawartość tomów księgozbioru Baworowskich świadczy zresztą o tym, że Osiński opracowując swój słownik, bardzo uważnie czytał dzieło ossolińskiego bibliotekarza. List Lindego do Osińskiego, datowany na 9 listopada 1802 r. poświadcza prenumerowanie słownika przez księdza pijara, natomiast w tomach listów znajdujemy też dowody wymiany z różnymi osobami komentarzy na temat słownika Lindego.


A. Osiński, Listy, LNBNU rkps Bawor. 803, k. 1r.     A. Osiński, Listy, LNBNU rkps Bawor. 803, k. 1v.

Tak więc wizja słownika narodowego krzemienieckiego uczonego kształtowała się względem dwóch punktów odniesienia – gramatyki Kopczyńskiego i słownika języka polskiego autorstwa Lindego, przy czym gramatyka była traktowana jako dzieło, z którym słownik ma korespondować i je dopełniać, natomiast słownik Lindego – jako dzieło, które należy szanować i uniknąć jego błędów.


Warto szczególnie zwrócić uwagę na wzmianki Osińskiego na temat słownika Lindego, wobec którego nowe opracowanie miało być przecież w pewnym sensie konkurencją. Zgodny jest Osiński z ogólnym zachwytem nad pracą wykonaną przez Lindego, pisze:


A. Osiński, Nota Linde, LNBNU rkps Bawor. 875, k. 137r.

Rozmaité ięzyki wielkich Pisarzów są tyląż niwami, które iż tak powiem składaią dziedzictwo powszechnego ięzyka. Włoski Narod ma ięzyk Aryosta, Tassa, Bokacyusza, Machiawela, ale mu zbywa na Ięzyku powszechnym. Toż samo mówić można o innych Narodach. Dzięki nieskończoné JPanu Lindemu który temu niedostatkowi w Polscze zaradził. Mnostwo niezmierne Xiąg Polskich przeczytał, nie wyłączając nawet Kalendarzów i Banialuki i z nich powszechny Język utworzył. Dzieło JP Lindego wyrobione z pracą nieosłabioną godne iest wysokiego Szacunku i upewnia mu wieniec chwały niezwiędłey. (…) Niech badacz ięzykowy zagłębia się w tym zbiorze wyrazów i niech wyprowadza z nich uwagi i wnioski Filozoficzne .

Taki aplauz nie przeszkadzał jednak oczywiście w formułowaniu krytycznych uwag pod adresem słownika i jego autora. Jednak zwracanie przez Osińskiego uwagi na niedociągnięcia w pracy Lindego nie miały charakteru krytyki czy schadenfreude, traktował je on raczej jako przestrogę dla samego siebie. Pisząc o komentarzarz krytycznych Osińskiego, pozwolimy sobie na dokumentowanie wypunktowanych wniosków z lektur odpowiednimi fragmentami tekstów, co pozwoli bezpośrednio zapoznać się ze słowami Osińskiego, nigdzie przecież niepublikowanymi, przez co też zasadniczo niedostępnymi.


Z notat pijara wynika, że jego zastrzeżania w słowniku Lindego budziły między innymi:

  1. 1. Porządek i dokładność w wyodrębnianiu znaczeń wyrazów.

    Zdaniem Osińskiego bowiem

    Linde nie wyłuszczá w scisłosci loiczney każdego znaczeniá wyrazów, iak we Wstępie do Słownika na kar XIII wyraził. Te badania głębokie powinny bydz celem osobnego dzieła .

    Ponadto wskazywał Osiński na błędy popełniane przez Lindego w zakresie opisu semantycznego:

    Te dwa wyrazy bezmierzé, bezmiar maią odmienné znaczenié. Bezmierzé znaczy przestwor niezmierny, np. Rozwlekłe świata bezmierzé. Bezmiar znaczy przepaści niezmierzoną ostateczność, po łac. abruptum np. Winciusza przyiaźń Galby rzuciła w bezmiar Naruszew. P. Linde znaczenie tych wyrazów bezmierze i bezmiar bierze za iedno .

    Wytykał też Lindemu niepełność znaczeń, choć należy to rozumieć swoiście, właściwie bowiem chodziło nie o brak kodyfikacji znaczeń u Lindego, lecz o skąpość pokazania znaczeń kontekstowych:

    Podział znaczénia wyrazów w słowniku Lindego: Uważmy wyraz heroiczny, takze okreslony bohaterski np poema heroiczne albo bohaterskie Teat. i nic więcey, a gdzież iest uzycie tych pełnych wielkosci duszy spraw. Np
    Był w aktach heroicznych przedziwny. Skarga
    Cierpliwość –á Skarga
    Cnoty –é Sniad Ian
    Uniesienie –é cnoty Sniad Ian
    Czemuż nie są pod tym wyrazém té określone wyrazy. Czasy heroiczne Poemat heroiczny _ Poezya _ Malowidło.
    Nie ma pod wyrazem głośny tych dwóch oddziałów
    1. głośny /: iáwny, publiczny/
    głośny bunt
    _ dowód szacunku
    _ kreskowanié
    _ nieukontentowanié
    _ wyznanié .

  2. Podawanie jako haseł wyrazów niemających poświadczenia tekstowego oraz samodzielnie tworzonych innowacji słowotwórczych o charakterze potencjalnym.

    Osiński uważał, że

    Niepotrzebnie pododawał P. Linde wiele wyrazów, które nie były używané od dawnych i poznieyszych, azatém nie maią żadnéy powagi. Np. wyrázów bezkrewny, bezkrewnie używáł Skarga i inni, ale wyráz bezkrewność od nikogo nie używany. Nie należy piszącému Słownik dopełniać wyrazów, ale pisać tylko używané .

    W innym także miejscu pisał w tym samym tonie:

    Nie należało JPanu Lindemu tworzyć wyrazów i czynić nachylenia imion na wzór innych niż utartych. Np. wyraz bezczuły iest uzywany, ale bezczułosc, bezczule od nikogo nie używané, nie trzeba więc było takich czynić dodatków .

    Ponadto w kilku miejscach zwracał również uwagę na podawanie przez Lindego niepotrzebnych, niepotwierdzonych uzusem derywatów i wypisywał całe ich listy. Wśród takich słów wymieniał między innymi: bezkotwiczny, bezkrasność, bezkwas, błędołeb, broniowładny, browarnik, brzazgać, brzuchobolenie, chudawy, chudzostwo, ciepłokrwisty, ciepłoparny, ciepłota, buiawy /:buiaiący) .

    W innych natomiast miejscach w taki sposób komentował uzupełnianie zasobu leksykalnego neologizmami słowotwórczymi:

    Wielką maią te ięzyki dogodność, w których iako s kilku wyobrażeń iedno się tworzy, tak s kilku wyrazów iedén się układá. Miiá się s prawdą rozumieiący, że prostota ięzyka Polskiégo nie przyymuie składanych wyrazów. Takowy niebacznie chce ogołocić nasz ięzyk s téy sposobności szczęśliwéy do składania wyrazów, które podnoszą tok rytmu, iakPope uważá; takowy uważá przybliżyć nasz ięzyk do Hébráyskiégo, który składanych wyrazów nie ma. (patrz wykład na 1. Kapitułę Iana S. drukowane w roku 1568) .

    Kazał jednak korzystać z tego sposobu rozsądnie, na co wskazuje następujący komentarz na temat słownictwa jednego z autorów: „Naruszewicz nasiał mnostwo takich składanin, ale po większey części nadętość ich szumná, mąci rodaka składnią i zaciemia wyrazistość znaczenia” .

  3. Niekompletność siatki hasłowej, czyli pomijanie wyrazów.

    W tomach z notatami i rozprawami językowymi Osiński podawał długie listy wyrazów, które jego zdaniem zostały opuszczone w słowniku Lindego. Na jednej z nich umieścił przykładowo takie jednostki: obrazisty, obroczyć się we krwi, obrzednieć, obrzedz, obrzemienieć, obrzydły, obsiadać, obszacować, obszarpać, obszarpaniec, obtoczyć, obtrzepać, obtulić, obuwie, obumarły, oburęcznie itd. .

  4. Sposób potraktowania materiału ilustracyjnego, bez żadnego „przysposobienia”, to znaczy odpowiedniej modyfikacji cytatu.

    Osiński miał skonkretyzowaną wizję traktowania cytatów, mających stanowić niejako dodatkowe objaśnienie znaczenia wyrazu hasłowego, według niego:

    Krotkiémi słowy należy obiaśniać wyrazy; a nie przywodzić całkowitéy mysli, w któréy się iaki wyraz znayduie. Dosyć było przywiesdź te słowa z Krasickiego: Otrzec łzy komu; a nie kłasdź téy całéy mysli niepotrzebnéy do słownika:
    Nie tén godzien pamięci, kto gnębił, kto zdzierał;
    Nie ten kto łzy wyciskał; lecz kto ie ocierał .

  5. Podawanie lokalizacji cytatów.

    Osiński wytykał Lindemu niedokładność, a niekiedy wręcz błędy w informacjach bibliograficznych. W notatce zatytułowanej Cytacye Lindego podawał:

    Kał albo… nazawkę tylko rodzi się przywodzi się karta 481, a to wyrażenie znayduie się na str 491. /:a dzieło tosz tylko było wydané/ .

    W innym miejscu znajdujemy zapiskę:

    Linde w poczcie pism Polskich w Słowniku przytaczanych
    1. Jagodyńskiemu nadał pierwiastkowe głoski imion J.J. a on nazywał się Stanisław Serafion, a w dziełach swoich oznaczał tylko swoie imiona przez S.
    2. Pod tytułem Zbylitowskiego dzieła Piotra i Jędrzeia pomięszał .

  6. Deskryptywne podejście Lindego do języka, oznaczające nieingerowanie w błędy językowe popełniane przez cytowanych autorów.

    W notatce pod znamiennym tytułem Błędy w słowniku Lindego Osiński przytoczył następujący przykład:

    Usta moie nie maią ochylać i okrywać wymówkami grzechy moie – grzechów moich Wuiek Słownik Lindego pod hasłem Ochylać .

Już na podstawie tych uwag można częściowo wnioskować o tym, że Osiński zupełnie inaczej niż Linde pojmował zadanie słownikarza. W świetle powyższego słownik według Osińskiego powinien być:
- wyłącznie dokumentujący, nie projektujący, jeśli chodzi o zasób słownictwa,
- normatywny, jeśli chodzi o zasób form wyrazowych i ich połączeń, i korygujący, jeśli chodzi o użycia tekstowe,
- minimalistyczny i ingerujący, jeśli chodzi o pełność i wierność cytatów.

Poza przytoczonymi powyżej komentarzami Osiński w tomach notat pisał także o swoich aspiracjach związanych ze słownikiem. O tym, że ambitnie myślał o swoim dziele świadczy już sam tytuł słownika – Bogactwa mowy polskiej . Warto zwrócić uwagę na to, że poprzez taki wybór Osiński określił się w pewnym sensie względem polskiej tradycji leksykograficznej, sformułowanie to bowiem stanowi wyraźne nawiązanie do Thesaurusa... Knapskiego (bogactwa versus skarbiec), a zarazem oddaje ducha oświeceniowej postawy autora wobec języka jako części dziedzictwa narodowego. Wziąwszy to pod uwagę, można nawet powiedzieć, że wybrana przez Osińskiego nazwa – w przeciwieństwie do prostoty, oszczędności i konkretności tytułu słownika Lindego – ma w sobie pewną podniosłość.

Jeśli chodzi o zamierzenia co do pracy słownikarskiej Osińskiego, to ciekawie przedstawia się fragment tomu 889 zatytułowany O układzie zbioru bogactw mowy Polskiéj i zdania o nim práwdziwie uczonych Męzów .


A. Osiński, O układzie zbioru bogactw mowy polskiej, LNBNU rkps Bawor. 889, k. 183r.

W punktach zawarł tam Osiński swoisty wykład zasad swojej pracy leksykograficznej. Syntetycznie można ten wypis ująć następująco:

  1. przede wszystkim słownik miał stanowić uzupełnienie i potwierdzenie zasad gramatycznych (o tym, że słownik miał być komplementarny względem gramatyki Kopczyńskiego, autor pisze także w innym miejscu ),
  2. miał być wzorem poprawności językowej, a zarazem przestrogą przed popełnianiem błędów,
  3. miał być opisem języka wspartym przez autorytet przywołania cytatów z dzieł najlepszych polskich literatów,
  4. miał być dla Polaków wzorem dbałości o język jako narzędzie codziennej komunikacji,
  5. miał pokazywać pokrewieństwo języka polskiego z innymi językami słowiańskimi,
  6. miał podawać źródłosłów wyrazu, jeśli był on zasadnie wyprowadzony,
  7. miał podawać obcojęzyczne ekwiwalenty polskich słów (przede wszystkim łacińskie, francuskie i niemieckie oraz w wyborze inne),
  8. miał nie podawać niepotrzebnych zapożyczeń leksykalnych,
  9. miał w sposób normatywny rozpatrywać potrzebę sankcjonowania nowo utworzonych neologizmów słowotwórczych,
  10. miał zachować porządek czysto formalny – alfabetyczny, nie stosować metody gniazdowania,
  11. w zakresie materiału ilustracyjnego miał się opierać na materiale tekstowym, nie zaś na słownikach wcześniejszych .

Ponadto w innych częściach tomu możemy jeszcze znaleźć szereg nie mniej ważnych komentarzy stanowiących założenia do słownika. Streścić je można w następujący sposób:

  1. Słownik powinien rozsławić język polski.

    Osiński w bezkompleksowy sposób był przekonany o dużej sile i wydolności komunikacyjnej polszczyzny, słownik według niego miał to poświadczać, a zarazem rozsławiać walory polszczyzny i włączać się w nurt burzenia stereotypów, w których tkwili przede wszystkim sami rodacy:

    P. Kaulfus w dziele swoiém niemieckiém (...) dał poznać dowodnie postronnym Narodom, płody dowcipów Polskich (...) dowodząc im, że złe mniemania powstają o nas przeciwko prawdzie iakoby ięzyk nasz był dziki i gruby. Kiedy się rozeydzie sława nasza po słowie uczonym, patrzyć będą przeczyszczoném okiem na Polskie Nauki tak bogato przybrane. Rozczytuiąc ten Słownik, poznamy, iak Język nasz nie ustępuie w mocy i piękności zagranicznym, iak w niezliczonych mieyscach bierze pierwszeństwo Francuzkiemu i Niemieckiemu, i iak zbliżony iest wielce do Łacińskiego, który obfitszy iest nawet od Greckiego, iako Cycero doskonały znawca obydwóch mniema .

  2. Słownik powinien mieć charakter dydaktyczny i normatywny (nota bene według Edwarda Woronieckiego Osiński był przesadnym purystą ).

    Według słów samego leksykografa „Słownik powinien bydź nauką i wzorem poprawnégo pisania” , co w praktyce oznaczało dla niego stosowanie takich zabiegów jak na przykład poprawianie błędów gramatycznych i leksykalnych w cytowanych fragmentach. Zwraca Osiński uwagę między innymi na takie kwestie szczegółowe, jak:

    Kiedy więc iuż są ustaloné prawidła ięzyka, nalezało Autorowi Słownika oczyscić z błędów grammatycznych celnieyszych Pisarzów, np. nie wyrazać słowy Naruszewicza dwoma rzekami, ale dwiema, nie drukować té nowé siedlisko, ale to nowé siedlisko. Jest to bałamuctwo radzących się słownika i prawdziwa mowy za…. Czytamy w Historyi Polskiéy Naruszewicza w Tomie II. ka. XI. stéy strony Dniepra, mówić się i pisać powinno Dniepru. Rzeka wpada do Bugu kar. XV. należy poprawić Buga, bo to są Litwinizmy ,


    Składnia mowy
    Nieradbym sercu twému przymnażać bolesci Felin zamiast przymnażał ,


    Używa Petry grunty, my mowimy grunta .

  3. Słownik powinien być zródłem informacji o normie językowej, a zarazem błędach, dzięki czemu pozwalałby użytkownikowi rozwiewać wątpliwości poprawnościowe.

    Osiński był zgodny z Kopczyńskim co do tego, że słownik powinien mieć charakter dydaktyczny. Nie oznaczało to bynajmniej opracowania słownika wyłącznie na użytek szkół. Idealny słownik miał być powszechnym poradnikiem językowym, pozwalającym użytkownikowi samodzielnie rozwiązać jego kłopoty językowe, chociaż autor zdawał sobie sprawę z tego, że dotychczasowe opracowania pozostawiały wiele do życzenia pod tym względem:

    Czytaiąc to nie ieden może powiedzieć: kupię sobie słownik, a z niego będę miał sąd gotowy do czystości mowy. Dobrzeby ito było, radzić się w wątpliwościach Słownika, ależ i słowniki pozagęszczané są błędami. Iaż wybierałem wzmiankowane przykłady z dzieł samych nie z słowników .

  4. Słownik powinien dawać użytkownikom namiastkę literackiego dorobku narodowego i tym samym wzbudzać zaciekawienie polską literaturą oraz samym językiem.

    Założenie to miało być realizowane poprzez przytaczanie jako ilustracji użycia poszczególnych wyrazów – cytatów będących „piękniejszymi wyiątkami” z bogatego wyboru polskich ksiąg, co Autor wyłuszczał następująco:

    Nie od rzeczy będzie wystawić tę moc i czystość mowy (...) Trudno wszystkim czytać té xięgi; trudno ie widzieć w iedném zgromadzoné miescu. Co z szacownégo i rzadkiégo zbioru udzieloné miałem łaskawie, tém zbogacałem ięzyk, pięknieysze wypisywałem wyiątki i szczegoły uczonych Przodków w tysiącach dzieł rozrzuconé skrzętnie zbiérałém. Niem będę miał sczescie ułożyć w przyzwoitym porządku wiadomości o dziełach i życiach Polaków uczonych rozumiém iż przytaczaiąc miesca pięknieyszé, ożywię pracę Przodków i ciekawości słuchaczów dogodzę .

    W innym miejscu, zwracając uwagę na przyjęty sposób podawania cytatów w języku łacińskim oraz ich polskich odpowiedników, dodawał:

    Możność codosłownego prawie tłumaczenia łaciny jest nieocenionym darem polszczyzny, stąd się albowiem rodzi i moc i zwięzłość zbliżaiąca się do oryginału. (...)
    Przywiedzenie mnogich przykładów przyniesie pomoć pragnącym poprawnie i czysto pisać po polsku i zachęcić do czytania Zygmuntowskich Pisarzów i dalszych porównań polszczyzny z łaciną .

  5. Słownik powinien przypominać o właściwych wzorach ortograficznych (i poniekąd – artykulacyjnych) poprzez wprowadzenie systemu kreskowania wyrazów.

    W swoich poglądach na pisownię Osiński był nawet bardziej skrajny od Kopczyńskiego, który przykładał dużą wagę do zachowywania znaków diakrytycznych oddających ścieśnienie głosek. Trudno jednak bez dokładnych badań na odpowiednio dużej próbce materiału słownikowego orzec, czy w praktyce słownikarskiej Osiński stosował się do swoich postulatów, formułowanych następująco:

    X Kopczyński ostatnie tylko i przedostatnie głoski kreskować radzi, w tém przekonaniu, że ziomkowie łatwiey zgodzą się na kreskowanie ostatnich i przedostatnich, niżeli na wszystkie, i omylił się bardzo na swoiem zdaniu, bo nie kreskuią zadnych. Te prawidła té samém są niedostateczné, że iedne się kreskuią, a drugie nie kreskuią; chociaz brzmią iednostaynie. Mnie się zdaie, lepiéy kreskować wszystkié gdzie potrzeba, niż niektoré .

  6. Słownik powinien być zgodny z aktualną wiedzą naukową, co oznaczało unikanie podawania etymologii ludowej wyrazów, specjalistyczną poprawność w formułowaniu definicji, drobiazgowość i dokładność opisu semantycznego.
    Uwag na ten temat jest w słowniku niemało. Przykładowo, o potrzebie naukowej poprawności definicji wyrazowych Osiński wzmiankował między innymi w notatce pod tytułem O określeniach, akcentując zarazem istotność wykorzystywanych źródeł:

    Z Autorów wsławionych w każdym oddziele nauk, należało wyciągać określenia wyrazów naukowych, lecz nie nie te wypisywać, które wpaść mogły w oko w iakimkolwiek pisarzu. Krasicki był słáwnym poetą i pisarzem, ale niedokładnie opisał horyzont ,
    Z kolei o przykładaniu wagi do niuansów znaczeniowych świadczy fragment notatki zatytułowanej O Synonimach:

    Przodkowie nasi umieli w náydelikatnieyszych odcieniach rozróżniać wyrazy. Wielką by przysługe zrobił naukom, któryby takowe różnice wyrazów z dáwnych dzieł Polskich pozbiéráł i swoiémi ie uwagami zbogacił. Kto z ludzi uczonych nie uzna gruntowności, w tém rozróznieniu gniewu i nienawiści od iednego z uczonych Przodków. „Gniew iest część nienawiści, dlá tégo iż nienawiść iest zastarzały gniew. Bo gniew iest iako płomiéń który wnet opali i prędko; nienawiść iest iako rozpaloné żelazo, któré ciężkié będąc, nie może się prędko unosić w pomstę iako płomiéń. Przeto rozgniewany, zapaliwszy się, rozumu i baczénia nie ma, ani sobie w sprawach z rozmysłém postępuie. Nienawisny może się rozumu radzić, ponieważ nie prędko, ale z nienagła w sprawach swoich postępuie. Petry. Seb. w przestrodze do Rozi X. Polity Arystot. .

  7. Słownik powinien pokazywać piękno czystej polszczyzny.

    W pojęciu Osińskiego piękno czystej polszczyzny wiązało się z rodzimością zasobu leksykalnego, w praktyce, zarówno w powszedniej komunikacji, jak i w kwalifikowaniu jednostek do kodyfikacji, sprowadzało się to do zasadniczego unikania wyrazów obcych. Jak bardzo ważne były to kwestie (wówczas nie tylko dla Osińskiego) uzmysławia notatka zatytułowana O używaniu cudzoziemskich wyrazów, gdzie wypowiadał się w takim duchu:

    Co Budny Szymon powiedział przed 240 laty, to się sprawdza do dziś dnia „Niektórzy wolą świecznik, zwać lichtarzém, tło pawimentem, miłosierdzié iałmużną /a/

    Gdzie słowa Polskié dostatecznie rzecz wyrażaią, na co cudzoziémskich używać Na co mowić komplanacyia, kiedy się mówi dobrze po Polsku porównanié, iak czytámy w Błażowskim: przystąpić s kim do porównania przyiácielskiégo. Na co mówić: dadź komu audyiencyą, kiedy bardzo dobrze wyraża wspomniony Błażowski: dadź komu wolné ucho. Gosłáwski Adám Na co Exkutor, kiedy iest wykonawca Petry Seb Patetyczna mowa zwana była od Przodków przeraźliwa. Zamiast wyrazu prywatny używano dáwniéy szczególny. Np Darowywáł całé powiaty szczególnym ludziom. Błażow. Skarga dobro publiczné nazywáł pospolitém. Mowimy dziś miáł racyią w Starożytnych Pisarzach czytámy: Miáł przyczynę mówić otém Gosłáw. Má prawdę po sobie Moskorzow Przodkowie nasi nazywali humor zły albo dobry, myślą złą albo dobrą. Np Pisywać pod dobrą myślą, po dobréy myśli Gosłáw Adam Moiecki w Wieku XVI, obdukcyią nazwáł obwodem, a proces postępkiém sprawy. Ianuszowski dyskrecyią nazywá rozeznaniém Kollatrora podawcą. Bielski Mar prospekt zowie poyrzéniém. np, Poyrzénié było bardzo dalekié s téy góry. W Radziwiłówskiej Biblii podroznik wyłaz[...] oznacza. Ale wielk część słownika wypisywaćby tu potrzeba.

    Na tok Francuzki wielu nakręcá Polszczyznę. Np pendant que, podczas gdy. Nie może człowiek kosztować owoców iesiéni, podczas, gdy się rozpływa, nad zapachém kwiatów wiosny. I. Używali dáwniéy podczas na oznaczénié niekiedy Podczas niebo się śmieie. Grochow Sta Nie iest podczas w mocy naszéy, piérwszé wzruszénié w nás popędliwości. Białobrz. Ale to wyrażenie podczas gdy [...] u naszych wylęgło się s Francuzczyzny. Nie więcéy iak, non plus que... Postępuiąc nie więcéy w lata iak w moc rozumu. D. Rachować na dobrze urządzonéy Policzyć. Ko... i tym podobné .

    Wydaje się, że w kontekście uważnej lektury słownika Lindego należy postrzegać uwagi Osińskiego co do pożyczek niemieckich:

    Niepotrzebnie używać niemieckich wyrazów, kiedy mamy polskie obsatllować zamawiać, obszlegi obłogi, wyłogi. Te wyrazy iako oyczysté powinny zaiąć mieyscé cudzoziemskich.

    W obu przytaczanych tomach rozpraw Osińskiego zawartych jest też wiele list z wypisanymi słowami uznanymi za niepotrzebne zapożyczenia wypierające z uzusu odpowiednie wyrazy rodzime (np. expens – wydatek, fawor – przychylność, fetor – smród, honor – zaszczyt, infamia – niesława, nocya – znajomość, obiekcya – zarzed, obiekt – przedmiot itp., itd.) .

    Wyjątkowo tylko przychylnie był Osiński nastawiony do zapożyczeń z języków słowiańskich. Z myślą o unikaniu pożyczek „zachodnich”, wypisywał wyrazy, które „Możnaby przyswoić z ięzyków słowiańskich” (np. mnogodzietna kobieta, pieśnik ‘poeta’, stadołupiec ‘łupiący stada’, tajnik ‘sekretarz’, ukmiecać kogo ‘w liczbę kmieciów zapisać’) ,

  8. Słownik powinien zdawać obiektywnie sprawę z używania wyrazów, w tym także – informować o zróżnicowaniu regionalnym polszczyzny.

    Wśród zapisków Osińskiego zdarzają się notatki na temat tego, w jaki sposób wyraz jest używany przez różnych autorów (w tym także przez słownikarzy). Wśród haseł słownika można również znaleźć takie informacje, jak w przykładowym artykule baczmag:

    Baczmag z Turec. obów' Paszk. /:Murmel Ján baczmag zowié ciżmą /:cothurnus:/ ,

    Szczególną jednak uwagę zwracają zapiski poświęcone regionalizmom, głównie – co znamienne – lituanizmom. Widać, że słownikarz pieczołowicie zbierał jednostki leksykalne tego typu i zamierzał je włączyć do makrostruktury swojego słownika. Jedna z typowych notatek tego rodzaju opatrzona charakterystycznym tytułem Sposoby mówienia Litewskie wygląda, jak następuje:

    Xiążki są w lufcie, to iest na strychu
    Mówiłem ci onegday, to iest dawno, niegdyś
    Choway Boze /:nie:/
    Dzadz komu soyjkę w bok /:uderzyć kgo kułakiem:/
    Żywioły /:bydło, konie, owce/
    Ja przyszedłem, ty przyszedłaś, ona przyszedła .

    Na podstawie takich zapisków trudno jednak wnioskować, jak to się miało przekładać na praktykę słownikarską, to znaczy, jak dokładnie miała wyglądać informacja słownikowa na temat regionalności takich jednostek.

  9. Słownik powinien zdawać sprawę z obfitości wariantów słowotwórczych.

    Bogactwo leksykalne polszczyzny dostrzegał Osiński także w dużym potencjale polskiego systemu słowotwórczego. Opracowywał w związku z tym listy wariantów słowotwórczych stanowiących określenia synonimiczne. Fragment takiej listy zatytułowanej Obfitość ięzyka przedstawia się następująco:

    Budowca – budownik
    Dzierżawca – dzierżawnik
    Nasladowca – nasladownik
    Następca – następnik .

Bogactwa mowy polskiej miały być ponadto opatrzone bardzo ambitnym wywodem dotyczącym historii i stanu języka polskiego . O planowanej rozległości tematycznej rozprawy mogą świadczyć przykładowe tematy notatek: O ięzyku, O odmianie ięzyka, O przekręcaniu wyrazów, O mieszaniu Łaciny z Polszczyzną, O odprawianiu służby Bożey ięzykiem słowiańskim, O określeniach, O tworzeniu nowych wyrazów, O ortografii, O ięzyku słowiańskim, Grammatyka, O gallicyzmach, O potrzebie doskonaleniá się w ięzyku Oyczystym, O synonimach, O nadawaniu nazwisk rzeczom, O miłodźwięku ięzyka, O pisowni, O harmonii, O wzgardzie ięzyka Polskiego, O znamionach pisarskich, O wyrazach mogących się wskrzesić, O początku języka.

Biorąc powyższe pod uwagę, jak również porównując artykuły z Bogactw mowy polskiej z artykułami ze słownika Lindego, można zauważyć, że w paru kwestiach Osiński chciał przewyższyć swojego poprzednika. Jako najważniejsze warto pokrótce skomentować dwie z nich – sposób egzemplifikacji oraz sposób wyodrębniania definicji.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Osiński dużo ambitniej niż Linde podchodził do kwestii egzemplifikacji – przygotowywał znacznie więcej cytatów obrazujących użycie poszczególnych wyrazów hasłowych, zaplanował ponadto poddawanie ich krytycznemu opracowaniu pod względem poprawnościowym oraz odpowiedniej preparacji stylistycznej, która polegała na sprowadzaniu znakomitej większości cytowanych zdań do kontekstów minimalnych w postaci kolokacji. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że z kolei mniej ambitnie podszedł do sprawy informacji bibliograficznej. Krzemieniecki dydaktyk nie wykazywał się bowiem w identyfikacji źródeł takim pedantyzmem jak Linde, generalnie podchodził do tej kwestii dość swobodnie, by nie rzec – niedbale, czego dowodzi chociażby sposób prowadzenia zapisków i towarzyszących im przypisów:

Mikołáy Rey z Nagłowic, nazwany Mistrzem w języku Polskim od współczesnych /a/ zasługuie na wdzięczné u Potomnych wspomnienie. Komu miłe zasczyty sławy Narodowéy, ten słowa Reia do Zygmunta Augusta powiedziané przed 238 laty z uszanowaniém i pociechą czytá, i rozważa: „Rozmiłuiesz się W. K. M tego ięzyka swego przyrodzonego /:acz powiadaią iż nieforemnego) i pisma przezeń uczynionego. A gdy to ludzie obaczać będą, pilnie się o to starać będą, iżby tego więcéy do Oyczyzny swéy, któréy iest każdy człek s cnoty swéy podawać i przynosić mogli: skąd i ci prości drudzy, którzy przez trudności Nauk, i innych ięzyków mniéy zrozumiec muszą obaczywac się będą: tak iż przodkiém chwáła Pańská potém sława W.K.M. i słáwa tego cnotliwégo Narodu Polskiégo, który u innych Narodów w małém baczéniu był, przez zatrudniénié ięzyka swego rozszerzać się będzie /b/. Wszędzie miłość Oyczystego okazuie ięzyka, większy iest pożytek powiedzieć pięć słów ięzykiém znaiomym niźli pięćtysięcy mową niezrozumiałą /c/. Jakób Lubelczyk zalecaiąc Słownik Polskołaciński Jana Mączyńskiego młodym Xiążętom Radziwiłom w wieku XVI tak mowi: Wprawuycie się w tę mowę i w tén ięzyk słáwny, który tak iest szeroki i tak starodawny /d/.
/a/ na zacną Osobę szlachetnie Urodzonego Pana Mikołaia Reia z Nagłowic wiersz w Postylli Reia drukowanéy u Macieia Wierzbięty 1557 in folio.
/b/ w Przedmowie rzeczonej Postylli.
/c/ w teyże Przedmowie
/d/ Na czele Słownika Mączyńskiego drukowanégo w Królewcu Pruskim 1557 in folio .

W informacjach bibliograficznych, które nawet trudno nazwać adresami, nie ma sformalizowanego porządku, brakuje paginacji, czy nawet wzmianki o autorze. W samych Bogactwach... informacja bibliograficzna została sprowadzona wyłącznie do skrótu nazwiska. Takie podejście ma jednak swoje uzasadnienie chociażby w sposobie preparacji przykładów, jak również w tradycjach leksykograficznych. Trzeba przecież mieć na względzie, że jeśli cytaty zostały sprowadzone do postaci kolokacji, to dokładne umiejscawianie ich nie ma większego znaczenia, a nazwisko autora jako autorytetu językowego pełni jedynie funkcję – można powiedzieć – swoistego aplikacyjnego uwiarygodnienia.

Co się zaś tyczy wyodrębniania definicji, to w tym wypadku Osiński przewyższył Lindego właśnie pod względem stopnia sformalizowania zapisu. Każde znaczenie jest w Bogactwach mowy polskiej zapisane w osobnej wyraźnie wydzielonej definicji – ujętej w nawiasy ukośne i opatrzonej odpowiednim numerem, zawsze w zasadzie podawanej od nowego wiersza. Różnica na pozór wydaje się drobna, jednak choćby rzut oka na strukturę artykułów hasłowych w każdym ze słowników przekonuje o nieporównanie większej czytelności i przejrzystości mikrostruktury w słowniku Osińskiego.

S. B. Linde, Słownik języka polskiego, hasło kura:


S. B. Linde, Słownik języka polskiego, t. 2, Warszawa 1808, s. 1187.

A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej, hasło kura:


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej, LNBNU rkps Bawor. 867, k. 396r.

Wydawać by się mogło, że tak przedstawione założenia słownikowe i sposób ich realizacji – zwłaszcza rozpatrywane w kontekście słownika Lindego – były właśnie tym, co w należytym stopniu odpowiadało postulatom Kopczyńskiego, który zresztą bardzo pozytywnie ocenił przedłożony mu do oceny materiał próbny Osińskiego. Należałoby się zatem spodziewać, że koncepcja słownika Osińskiego zyska także aprobatę wysokich Towarzystw i dzięki temu autorowi będzie łatwiej znaleźć środki na jego publikację. Jak wobec tego wyglądał finał prac nad dziełem?

W roku 1818 w Ćwiczeniach Naukowych ogłoszono ukończenie słownika . Czy jednak tak było – bez cienia wątpliwości wyrokować też się nie da. Zastanowienie budzi bowiem notatka umieszczona w tomie 855 opatrzona tytułem Słownik ięzyka polskiego:


A. Osiński, Notaty różne, LNBNU rkps Bawor 855 k. 8r.

Ciągnąłem lat wiele prace moie nad zbiorem ięzyka w tém przekonaniu, że się stać może pożyteczném. Nie omyliłem się na tem mniemaniu. Po wyisciu na widok dwóch wyrazów Łza, i nadzieia znalezli się godni oceniciela tey pracy i zaniesli do Nayłaskawszego Cesarza prosbę, aby mi dozwolił mieszkać w Warszawie i zaymować się wydaniem tego druku na widok Cóż milszégo dla mnie bydz może, iak widzieć godnie ocenioną od Narodu tak długę pracę moię. Nic nad to milszégo w życiu mieć nie mogę .

Można przypuszczać, że Osiński miał niebezpodstawne nadzieje na publikację swojego dzieła. Niestety notatka nie jest datowana, podobnie jak tom, w którym się ona znajduje. Z kolei w liście z 25 stycznia 1818 r. Romuald Stecki przypomina Osińskiemu o hetmanowej Konstancji Rzewuskiej, mającej przeznaczyć znaczną kwotę na drukowanie słownika, która czeka na wiadomość od Osińskiego o przystąpieniu do prac nad drukiem . W korespondencji czytamy też znaczące słowa samego Osińskiego, który pisząc do Steckiego z Wilna 19 marca 1830 r. cieszy się odebrawszy oświadczenie adresata listu o rozpoczęciu „zbierania składek na wyprowadzenie na widok pracy (moiej) kilkadziesiątletniej nad mową ojczystą” i informuje o rezultatach swojej rozmowy o druku słownika z drukarzem Zawadzkim:

Mówiłem obszernie z P. Zawadzkim od druku tego Słownika, i następne wnioski z owych naradzeń wynikły:
Naprzód z samej prenumeraty wydrukować nic nie można tego ogromnego dzieła, na które bogaci tylko prenumerować mogą, bo dla ubogich będzie za drogi.
Powtóre. Bezpomocy składek, ani myśleć można o rozpoczęciu druku.
Potrzecie to dzieło zajmować ma kilkadziesiąt tomów mniej więcej, bo zupełnie wydrukować ich nie można z rękopisu.
Poczwarte drukowany będzie ten słownik w arkuszu
Po piąte tom ieden mieścić ma 200 arkuszy.
Po szóste wydrukowanie tomu iednégo w tysiącu egzemplarzach kosztować będzie z papierem rubli srebrnych 1375
Posiódme całe dzieło wymaga nakładu przeszło dwóch kroć stu tysięcy złotych
Poósme. Mógłby na rok trzy cztery lub więcéj tomów wyyśdź, ale wtenczas gdy pewnych nie zabraknie nakładów.
Dołączam wzór tego Słownika. Gdy układy pewniejsze nastąpią od JWWPPDD biorących to dzieło w swoją przeważną opiekę podam ogłoszenie mającego się drukować Słownika na prenumerata, i wyszczególnię wartość tomu iednego mającego kosztować pięć rubli srebrnych na lepszym papierze
Czacki Tadeusz cud wieków naszych , szczęśliwy w zamiarach, mógłby to poprowadzić do skutku. Mówił mi on przed śmiercią, że zamyślał postawić papiernię w bliskości Krzemieńca na to dzieło i sprowadzić druk z zagranicy. Zdaje mi się iżby łatwiej drukować to można, w swojej drukarni, aniżeli najętej
Gdyby był papier na całe dzieło, prawie zaspokoiłaby się połowa nakładu. Działajcie Panowie z przezornością sobie właściwą, a mnie o swoich postanowieniach wiadomić raczcie. JW Hetmanowa Rzewuska oświadczała mi przed sześcią laty i przez JWPD i listownie, uczynić ofiarę na ten słownik. Nie wiem czy teraz uczynić to może po wydzieleniu majątku na długi. Karmię się słodką nadzieją i powtarzam Litwinom, że iedni tylko Przyjaciele Czackiego ten olbrzymi zamiar uskutecznić mogą. Nie żałowałem życia na złożenie tego dzieła, nie żałować będą nakładów ci, co są przekonani, że nad znikomość to tylko wynosi, co się czyni dla nauk i dobra bliźnich.
Jak sam przenikniony jestem najtkliwszą wdzięcznością naobmyślanie śrzodków do wydania pracy mojej tak potomność policzy tych Dobroczyńców w rzędzie ozdób rodu swojego.
Pisze ten, co nieprzestanie do zgonu wyznawać JWPanu Dobrodziejowi najwyższej Czci i Poważania
XA.O :

Niezależnie od tego wszystkiego trwały jeszcze oczywiście prace nad słownikiem polegające na przepisywaniu, o czym świadczą listy Osińskiego z lat 1832-33 , w których uskarża się on na wstrzymanie wypłaty środków na kopistów przepisujących słownik, być może właśnie z zamysłem przygotowania wreszcie ostatecznej wersji do druku. W tych okolicznościach istotne jest również to, że przecież w 1835 r. Osiński publikuje Dwa wyjątki z Bogactw mowy polskiej. Łza i Nadzieja. Można domniemywać, że z drukiem tym miało się wiązać rozpisanie prenumeraty na całe dzieło. W listach do Osińskiego znajdujemy przesyłane mu wyrazy zachęty (zwłaszcza formułowane przez Gintyłłę) do opublikowania wreszcie całości . Niemniej mimo to przedsięwzięcie do skutku nie doszło i słownik nie ukazał się drukiem.

O słowniku – struktura i zawartość Bogactw mowy polskiej w ujęciu genologicznym

Jak już wcześniej wskazywano, słownik został pomyślany jako opracowanie normatywne z przemyślaną koncepcją normatywności, wynikającą z ówczesnych norm gramatycznych, pilnie śledzonych przez autora, jak również z jego retorycznego podejścia do oceny tekstów. Dobór tekstów odgrywał w słowniku Alojzego Osińskiego bardzo istotną rolę. Autor wykorzystał też sposobność sytuacji. Mógł bowiem – jak wspomniano – swobodnie korzystać z biblioteki krzemienieckiej i poryckiej biblioteki Tadeusza Czackiego. Dzięki temu miał do swojej dyspozycji trudnodostępne pierwodruki i rękopisy. Wśród autorów włączonych przez Osińskiego do kanonu słownikowego znaleźli się twórcy od XVI wieku począwszy na pierwszych dziesiątkach XIX w. skończywszy, by wspomnieć choćby nazwiska najczęściej cytowanych autorów: Cyprian Bazylik, Marcin Bielski, Fabian Birkowski, Szymon Budny, Franciszek Ksawery Dmochowski, Łukasz Górnicki, Grzegorz z Sanoka, Stanisław Bonifacy Jundziłł, Jan Kochanowski, Jędrzej Kochanowski, Ignacy Krasicki, Marcin Leopolita, Adam Naruszewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Stanisław Orzechowski, Wojciech Oczko, Sebastian Petrycy, Mikołaj Rej, Jan Seklucjan, Piotr Skarga, Piotr Statorius, Maciej Stryjkowski, Jan Śniadecki, Krzysztof Warszewicki, Jakub Wujek. Alojzy Osiński ― co ważne ― dużo chętniej niż Samuel Bogumił Linde sięgał po teksty sobie współczesnych, wiele jest u niego przykładów sygnowanych nazwiskami Tadeusza Czackiego, Cypriana Godebskiego, Alojzego Felińskiego, Hugona Kołłątaja, Ludwika Kropińskiego, Ludwika Osińskiego, Stanisława Potockiego. Poza autorami polskimi przytaczani są w słowniku klasycy łacińscy (m.in. Cycero, Horacy, Liwiusz, Pliniusz, Owidiusz, Wergiliusz), kilku spośród pisarzy francuskich (Jean Baptiste Racine, Jacques-Bénigne Bossuet i François Fenelon) i rosyjskich (Wasilij N. Tatiszczew), autor powołuje się ponadto na rosyjski Słowar Akademii Rosyjskiej (1789) .

Całość dzieła ma przemyślaną, bardzo klarowną strukturę, w której można dostrzec nawiązanie do dobrych, jeszcze szesnastowiecznych tradycji słownikarstwa filologicznego ― cytaty są preparowane i lokalizowane tylko przez podanie nazwiska autora (prawdopodobnie zakładano m.in. znajomość przez odbiorców pewnego kanonu literackiego). W słowniku wykorzystano czysto alfabetyczny układ haseł. Hasłami są leksemy jednowyrazowe będące wyrazami pochodzenia polskiego lub obcego, zarówno słowotwórczo niezłożone, jak i derywowane. Elementami składającymi się na mikrostrukturę słownika są kolejno:

1. wyraz hasłowy (i ewentualnie jego warianty leksykalne),
2. informacje gramatyczne, np. wykaz podstawowych końcówek fleksyjnych (wzorem słowników łacińskich) lub ― wyjątkowo ― wybór form fleksyjnych wyrazu,
3. ekwiwalenty obcojęzyczne (podstawowy zestaw obejmuje odpowiedniki w językach: łacińskim, rosyjskim, francuskim i niemieckim, z rzadka w greckim, iliryjskim , sorabskim , czeskim),
4. informacje etymologiczne ze wskazaniem źródłosłowu,
5. definicje i quasidefinicje znaczeń lub określenie odcieni znaczeniowych wyrazu,
6. ilustracja materiałowa, czyli przykłady użycia wyrazu hasłowego (w poszczególnych znaczeniach), wskazująca zarazem na związane z danym wyrazem schematy składniowe i leksykalne,
7. związki frazeologiczne (frazeologizmy) i ich definicje,
8. przysłowia,
9. luźne komentarze (elementy podawane fakultatywnie).

Ilustracja materiałowa ma zasadniczo postać modyfikowanych, zazwyczaj skracanych cytatów sprowadzanych najczęściej do postaci schematu łączliwości składniowo-leksykalnej sygnowanego nazwiskiem autora. Taka właśnie celowa konstrukcja artykułu hasłowego skłania do zastanowienia się nad tym, jak można by zaklasyfikować słownik Alojzego Osińskiego, niewątpliwie bowiem mamy do czynienia z opracowaniem nietypowym na gruncie polskiego słownikarstwa.

Bogactwa mowy polskiej a słowniki ogólne

W literaturze przedmiotu badacze nazywali najczęściej Bogactwa... słownikiem języka polskiego. Taka kwalifikacja przesądziła również o tym, że w swoim przeglądzie historycznym słowników języka polskiego uwzględnił Bogactwa... Witold Doroszewski. Rzeczywiście, zważywszy na tytuł i ogólną strukturę słownika oraz mikrostrukturę haseł, można by przypuszczać, że słownik Alojzego Osińskiego jest słownikiem ogólnym języka polskiego. Tak był zresztą postrzegany już przez jemu współczesnych. Z dzisiejszego punktu widzenia kwalifikacja taka nie jest jednak trafna i świadczy o pewnej powierzchowności oceny. W typologii słowników Piotra Żmigrodzkiego w definicji słownika określanego jako słownik ogólny, czyli ogólnodefinicyjny (potocznie określanego też mianem „słownika języka polskiego”) podkreśla się, że

[...] celem słownika ogólnego jest przekazanie możliwie jak najbardziej wszechstronnej informacji o funkcjonowaniu wyrazów, a więc o ich znaczeniu (znaczeniach), pochodzeniu, fleksji, cechach składniowych, związkach frazeologicznych i przysłowiach, w jakich są używane, ilustracja użycia w postaci przykładów itp.

Przeciwstawiając zaś słowniki ogólne słownikom specjalistycznym, autor podaje, że w tych ostatnich opis dotyczy tylko wybranych aspektów funkcjonowania wyrażeń językowych, ale jest w tym zakresie bogatszy szczegółowo.

Wziąwszy pod uwagę powyższe definicje, spojrzawszy na wybrane hasła słownikowe i przyjrzawszy się uważniej poszczególnym elementom tworzącym mikrostrukturę Bogactw..., nie sposób nie dostrzec, że Bogactwa... nie przystają do charakterystyki słownika ogólnego podanej przez Żmigrodzkiego. Dla porównania podajemy hasło mokry zaczerpnięte ze słowników Alojzego Osińskiego, Samuela Bogumiła Lindego (1807-1814) i ze współczesnych słowników pod red. Mirosława Bańki (2000) i pod red. Stanisława Dubisza (2003) :

A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Mokry, á, é przym. /:wilgotny:/
Illir. mòkar Stullis
Łac. humiduga, umlii
Fran. himide
Drzewo mokre Wuiek
Lato –––é Bezim.
Łezka –––á Drużbic
Mieysce –––é
Oczy –––é
Rzeka –––á
Rok –––y
Rownina –––á
Rzemień –––y
Włosy –––é z drogich zapachów
Ziarno –––é
Ziemia –––á
2. Mokrá droga /:woda:/
Płynąć drogą mokrą
3. Mokrá śmierć /:utonienié:/
4. Ofiara mokrá /:libamen:/

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
MOKRY, a, e, Boh. mokrý, močalowitý; Sorab. 2. mokri, mokschi; Sorab. 1. mokrý; Vind. moker, mokruten; Croat. moker, mochváren; Rag. mókar; Bosn. et Slav. mokar; Ross. мокръ, мокрый; Eccl. Мокрeнный; (Syr., Arab. רקמ aquam terrae immisit), oppos. suchy, (cf. wilgotny); naß. Przy suchym drzewku i mokre goreje. Bratk. R. Mokra śmierć = śmierć pod wodą, utonienie, ein nasser Tod, Tod im Wasser, Ertrinken. Uszli żelaza, a mokra ich śmierć i ślepe pożarły zatopy rzéki nieubłaganéj. Tward. Wł. 235. Mokra śmierć władze wojska Faraonowego starł czerwonemi wiry. Groch. W. 10. et 436.

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
mokry, ּrzy. l Mokra rzecz lub osoba to taka, która pokryta jest jakimś płynem, zwykle wodą, lub w którą wsiąkło dużo jakiegoś płynu. Światła samochodów odbijały się w mokrym asfalcie... Owinęliśmy mu głowę mokrym ręcznikiem... Poszedł bez parasola i wrócił oczywiście cały mokry... Siedziałam schowana w szafie, cała mokra ze strachu... Twarz miała mokrą od łez.  mokro. Padał deszcz i na drodze było już mokro... Kasia ciągle płacze, może ma mokro w pieluszce. 2 Mokry jest taki okres, w którym pada dużo deszczu lub deszcz pada często. Ten rok będzie mokry... ...mokra jesień.  mokro. W listopadzie zwykle jest mokro.
3 Mokry cement, atrament, farba itp. to takie, które jeszcze nie wyschły lub nie stwardniały. Nie chodź po schodach, bo zaprawa jest jeszcze mokra. ► Także o przedmiotach pokrytych świeżą farbą, tuszem itp. Wadą drukarek atramentowych jest mokry przez jakiś czas wydruk.
4 Mokra robota to napaść na kogoś połączona z rozlewem krwi lub morderstwem. Wyrażenie potoczne. Został wynajęty do mokrej roboty.
5 Zob. też mokro.

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
mokry 1. «pokryty, przesiąknięty lub ociekający wodą albo innym płynem»: Parowały na słońcu mokre ubrania. Padał mokry, lepki śnieg. Od kamiennego muru ciągnęło mokrym chłodem.  Ziemia mokra po deszczu. Trawa mokra od rosy. Ciało mokre od potu. Twarz mokra od łez.  fraz. pot. Wariat z mokrą głową zob. wariat w zn. a.  Z kogoś została mokra plama zob. plama w zn. 1.  euf. żart. Mieć oczy w mokrym miejscu «płakać»  posp. Mokra robota «napaść, przy której dochodzi do rozlewu krwi, najczęściej do morderstwa»
2. «obfity w deszcze; deszczowy; dżdżysty»:  Mokre lato.  przysł. Suchy kwiecień (marzec), mokry maj, będzie żyto (żytko) jako (niby) gaj zob. maj.
3. «pokryty potem; spocony»: Być mokry ze strachu. Zeszła ze sceny mokra z emocji. Ocierał mokre czoło.
4. «jeszcze niestwardniały, niestężały, niezaschnięty; świeży»: Nie siadaj na ławce, bo farba jeszcze mokra.  Mokry tynk. Mokre szpalty.
mokre w użyciu rzecz. pot. «mokry, wilgotny teren, grunt»: Nie chodź boso po mokrym.
w zn. 1 m.-os. M. lm ~rzy.

Porównując przytoczone hasła można istotnie dojść do wniosku, że Bogactwa mowy polskiej nie przystają do charakterystyki słownika ogólnego, a nawet można by się zastanawiać, czy słownik nie jest w pewnym sensie słownikiem przekładowym, ponieważ oprócz polskich wyrazów do słownika włączono ekwiwalenty obce, których podstawowy zestaw obejmuje odpowiedniki w językach: łacińskim, rosyjskim, francuskim i niemieckim . Ponadto w słowniku znalazły się również egzemplifikacje obcojęzyczne zaczerpnięte np. z dzieł Cycerona, Wergiliusza, Liwiusza. Trzeba jednak pamiętać, że takie elementy mogą dziwić, jeśli myślimy o słowniku ogólnym w dzisiejszych kategoriach, a nie były niczym zaskakującym w dziewiętnastowiecznej leksykografii europejskiej i w tym wypadku Osiński nie odbiegał od współczesnych sobie standardów.

Jednakże słownik Osińskiego nie odpowiada opisowi słownika ogólnego przede wszystkim z innych względów. Nie ma tu mianowicie pełnej charakterystyki wyrazu, wprawdzie opracowana została część gramatyczna według ówczesnych standardów (np. podanie końcówki dopełniacza i określenie rodzaju gramatycznego w wypadku rzeczowników), ale wyraźnie niedopracowane wydają się definicje. W Bogactwach... mają one bowiem bardzo szkicowy charakter, często ich postać zostaje sprowadzona tylko do synonimu. Przyjrzyjmy się przykładom i porównajmy je z opisami podanymi w słowniku Samuela Bogumiła Lindego (1807-1814) i we współczesnych słownikach pod red. Mirosława Bańki (2000) i pod red. Stanisława Dubisza (2003) :

A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Jzyda , y, r.ż. /: Bogini Egipcyan Jzis, idis f:/.

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
Izyda ― brak hasła

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
Izyda ― brak hasła

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
Izyda mit. egip. «najważniejsza bogini starożytnego Egiptu, czczona jako wzorowa żona i matka»


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Łachman, a, r.m. /: Żyd nędzny:/ [...] Widziałem łachmana nayliższego żydowskiego ____ Monitor. [...]

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
ŁACHMANA, ŁACHMIANINA, ŁACHMANKA, y, ż [...] sukmana zła, oszarpana, łatana, łachy. [...] – §. personif. [...] ubodzy, biedni [...]

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
łachman [...] 1 Łachmany to stare, zniszczone ubranie, zwykle brudne i podarte. Słowo potoczne [...] 2 Łachmanem nazywa się człowieka wyniszczone fizycznie i moralnie [...].

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
łachman pot. «stare, zniszczone ubranie, zniszczony kawałek tkaniny; szmata, gałgan, łach»  Podarte, zużyte łachmany. [...]


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Łżywy [...] /:kłamliwy:/ [...] Obietnica ––– ‘’ –––á _____ Bud.Szy. [...]

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
ŁŻYWY lżący, zelżywy [...] (ob. Urągliwy)

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
łżywy ― brak hasła
kłamliwy [...] 1 Coś, co jest kłamliwe, np. czyjeś słowa lub zachowania, ma charakter kłamstwa. [...] 2 Ktoś, kto jest kłamliwy, jest skłonny do kłamstwa. [...].

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
łżywy ― brak hasła
kłamliwy książk. a) «skłonny do kłamstwa»  [...] Kłamliwe dziecko. b) «niezgodny z rzeczywistością, nieprawdziwy, zawierający kłamstwa; wykrętny»  Kłamliwa plotka. [...]


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Modniska, i, r..ż /: kobieta modna:/
Modniś, ia, r. m. /: trzymaiący się mody:/

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
MODNISKA ― brak hasła
MODNIŚ, ia, m., fircyk modny

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
Modnisia [...] to kobieta ubierająca się według najnowszych wzorów mody. Słowo używane ironicznie.
Modniś ― brak hasła

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
modnisia książk. iron. a. lekcew. «kobieta ubierająca się ściśle według najnowszej mody; elegantka, strojnisia»
modniś książk. iron. a. lekcew. «mężczyzna ubierający się według najnowszej mody; elegant, strojniś, galant, dandys»


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Modrak, a, r..m /: ziele rosnącé między żytém, modrzeniec chabrek, bławat:/

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
MODRAK, u, m., modrzeniec, chabrek, bławat, rodzaj rośliny kwiecistéj, mającéj listki kwiatu rozmaitego gatunku

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
Modrak [...] to inaczej chaber. Słowo używane zwłaszcza w Wielkopolsce. [...]

S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
modrak 1. reg. pozn. «chaber bławatek» p. chaber 2. bot. «Crambe maritima, roślina o białych kwiatach zebranych w grona, rosnąca w Europie i Azji, uprawiana ze względu na jadalne pędy; kapusta morska» 3. zool. Δ Drozd modrak zob. drozd.


A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Modrawy, á, é, przymiot. /: modroblady glaucus:/ a, um:/

S. B. Linde, Słownik języka polskiego:
MODRAWY, a, e, ― o odv. na modry pochodzący

M. Bańko, Inny słownik języka polskiego:
Modrawy ― brak hasła


S. Dubisz, Uniwersalny słownik języka polskiego:
modrawy poet. «mający modry odcień; niebieskawy, błękitnawy»

Definicji u Alojzego Osińskiego jest co prawda przy każdym wyrazie stosunkowo dużo, co świadczy o drobiazgowości w wyróżnianiu znaczeń wyrazu, ale są one zarazem wyjątkowo nieprecyzyjne, co stoi w sprzeczności z wymaganiami stawianymi słownikowi ogólnemu, de facto ogólnodefinicyjnemu, który właściwie ma przede wszystkim informować o tym, w jakim znaczeniu danego wyrazu używa się w takim a takim języku. Natomiast zupełnie nieproporcjonalnie do tego rozbudowana jest część ilustracyjna hasła. Przykładowo w słowniku Osińskiego cytatów przy wyrazie morze w jego podstawowym znaczeniu jest ok. 100, w słowniku Lindego ― ok. 30, w słowniku pod red. Bańki ― 6, a w słowniku pod red. Dubisza ― 22.

Słusznie więc Doroszewski, wychodząc z założenia, że słownik jest słownikiem ogólnym, wytykał Osińskiemu długie kolumny przykładowych połączeń jako wadę. Doroszewski jednak apriorycznie potraktował opracowanie ks. Osińskiego jako słownik ogólny, nie przypuszczając innej możliwości. Dysproporcje pomiędzy poszczególnymi częściami mikrostruktury mogłyby zaś sugerować, że jednak nie jest to słownik ogólny, lecz specjalistyczny. I to, w świetle współczesnego stanu badań metaleksykograficznych, wydaje się ważnym tropem.

Bogactwa mowy polskiej a słowniki frazeologiczne dawne i współczesne

W rozważaniach nad słownikiem Alojzego Osińskiego u niektórych badaczy pojawiło się określenie słownika jako słownika frazeologicznego. Tak nazywali słownik autorzy słownika warszawskiego, w opracowaniach teoretycznych konsekwentnie takiej kwalifikacji używał także Zbigniew Nowak, za nim zaś powtarzali ją inni. Kwalifikacja taka jest jednak zasadna tylko w bardzo ograniczonym stopniu.

Współcześnie w słownikach frazeologicznych rejestruje się ustabilizowane, zleksykalizowane pod względem formy kilkuwyrazowe połączenia (wyrażenia, zwroty, frazy) nieregularne semantycznie, właściwe danemu językowi. Kłopot jednak w tym, że w zależności od teorii, przyjmowanej przez autora słownika, do opisywanego zbioru połączeń wyrazowych włączane bywają również jednostki innego typu, jak: luźne połączenia wyrazowe (np. jawna niesprawiedliwość, jeść łapczywie, biec pod górę), związki łączliwe (np. łono przyrody, przeprowadzić wywiad, cieszyć się powodzeniem), terminy wielowyrazowe (np. twardy dysk, soczewka rozpraszająca, sklepienie kolebkowe), przysłowia (Na bezrybiu i rak ryba, Mowa jest srebrem, a milczenie złotem) lub nawet formuły fatyczne (np. ładna dziś pogoda, ależ ten czas ucieka) czy grzecznościowe (np. miło mi poznać, moje kondolencje), a nawet wtrącenia, czyli tzw. powiedzonka (np. że tak powiem), slogany (np. no to frugo!) itp.

W słowniku Osińskiego rzeczywiście zgromadzonych zostało mnóstwo połączeń wyrazowych o dość ustabilizowanej formie i kolokacji, co mogłoby sugerować, że jest to słownik frazeologiczny. Trzeba jednak pamiętać o tym, że połączenia, jakie uwzględniał Osiński, były zasadniczo regularne semantycznie, nie stanowiły więc przykładów frazeologizmów we właściwym (węższym) znaczeniu terminu. Bogactwa... zawierają przykłady połączeń typowych, o wysokiej frekwencji w tekstach, a zarazem uznawanych za poprawne i ładne (co dla autora retora było ważnym kryterium przy uwzględnianiu danego połączenia w opisie słownikowym).

Istotnie w bardzo szerokim rozumieniu frazeologii i charakteru słownika frazeologicznego można by na taką klasyfikację przystać. Wystarczy porównać strukturę kilku przykładowych prostych haseł ze słowników Alojzego Osińskiego, Antoniego Krasnowolskiego (z uzupełnieniami Henryka Gallego, 1928) jak również Stanisława Bąby, Gabrieli Dziamskiej i Jarosława Liberka (1997) oraz ― we fragmentach ― Piotra Müldnera-Nieckowskiego (2003) , by się o tym przekonać:

A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Moda, y, r. ż., z francuzk.
/: zwyczáy przemiiaiący pochodzący ze smaku lub dziwactwa:/
[...]
Bydź niewolnikiém mody Krasicki
Bydź za modą
Przyymować modę Kopczy
Wyszedł u nás z mody ten napóy Niemc
moda dziwaczná Kopczy
––––– wykwintná Niemc

H. Galle, A. Krasnowolski, Słownik frazeologiczny: poradnik dla piszących:
Moda. Modę wprowadzić, modzie hołdować, ubierać się podług ostatniej (najświeższej) mody. W modę wchodzić; być w modzie; z mody wychodzić.

S. Bąba, G. Dziamska, J. Liberek, Podręczny słownik frazeologiczny języka polskiego:
MODA
ostatni krzyk mody «o czymś najnowszym, najmodniejszym, lansowanym w sezonie»: My robimy w bardzo ciężkich warunkach odlewy do najnowszych maszyn włókienniczych. Żadnej taśmy, guzików, komputerów... Tu za człowieka nie robi jakiś automat, musi wiele umieć, pomyśleć, sam przygotować sobie wkład wlewowy, słowem sam sobie jest technologiem. A serie krótkie. Czyli: w najcięższych warunkach znakomici robotnicy robią części do maszyn będących ostatnim krzykiem mody we włókiennictwie. ŻL 1977/18/2. Ostatnim krzykiem mody z ,,Lechii” jest mydło „Nivea”. którego pierwsze partie dotarły do sklepów zaledwie przed kilkunastoma dniami. GP 1989/234/5. Zdawałoby się, że właściciel dużego sklepu bławatnego powinien interesować się modą. Trost po prostu ją ignorował (...). Jeśli dopuszczał ostatnie krzyki mody, to jedynie w zakresie akcesoriów — wstążek, naramienników, klamerek, no i ostatecznie piór. Herbert, Martwa natura 172.

P. Müldner-Nieckowski, Wielki słownik frazeologiczny języka polskiego:
MODA
1 «coś» jest w modzie • dzien. coś jest popularne, powszechnie stosowane, używane: Ostatnio wśród młodzieży w modzie jest uprawianie sportów zimowych, będzie mniej krzywych kręgosłupów.
2 «coś» wchodzi w modę • dzien. coś zaczyna być popularne, powszechnie stosowane, używane: Nie zapominaj, że ostatnio znowu weszły w modę długie włosy. Tego lata weszły w modę kolory wojskowe: khaki, zieleń, szarość.
3 «coś» wychodzi z mody • dzien. coś przestaje być popularne, powszechnie stosowane, używane; traci na aktualności, staje się niestosowne: Chyba zauważyłeś, że wśród naszych znajomych palenie papierosów wychodzi z mody. Pomoc sąsiedzka nigdy nie powinna wyjść z mody.
4 dyktator mody • dzien. znany projektant mody, strojów: Na targach odzieżowych obecni byli wszyscy znani dyktatorzy mody.
5 gonić za modą • starać się usilnie, często bezmyślnie, spełniać wymagania najnowszej mody: Przy twojej tuszy krótka spódniczka wygląda po prostu śmiesznie, ale ty oczywiście musisz gonić za modą.
6 hołdować modzie • książk. przest. oddawać się z upodobaniem modzie na coś, bezkrytycznie stosować się do jakiejś mody: Mniej utalentowani poeci hołdują modzie na Różewicza, zamiast wyrażać siebie. Hołduje współczesnej modzie, stara się nadążyć za tendencjami świata tak zwanych kreatorów.
7 iść (z, za) modą • stosować się do obowiązującego, najpopularniejszego wzoru w działaniu: Kupiłem sobie telefon komórkowy, w końcu trzeba iść za modą. Wujek idzie z modą i ubiera się jak nastoletni raper.
8 kolekcja mody • dzien. zestaw strojów proponowanych na nowy sezon: W przyszłym tygodniu zaprezentujemy naszą najnowszą kolekcję mody.
[...]
16 moda panuje • dzien. coś jest popularne, powszechnie używane, stosowane: Wśród młodzieży panuje dziś moda na ciężkie buty.
17 moda przemija • dzien. popularność kogoś, czegoś powoli się zmniejsza: Przemija już moda na długie włosy, może poszedłbyś w końcu do fryzjera?
[...]
19 mody się zmieniają • dzien. nie trwają długo; co jakiś czas przychodzi nowa moda, która wypiera dotychczasową: Mody się zmieniają, niedawno nosiło się tylko krótkie spódniczki, a teraz wyłącznie poniżej kolan.
[...]
21 nakaz mody • dzien. obowiązujący styl, sposób robienia czegoś: Kobieta o takiej figurze nie powinna bezkrytycznie przestrzegać nakazów mody.
22 ostatni krzyk mody • dzien. oryginalna nowość, najnowszy styl: Jeśli teraz napiszę, że kapelusz z piórkiem to ostatni krzyk mody, to za pól roku nikt w ten tekst nie uwierzy.
[...]
24 przychodzi moda na «coś» • coś zaczyna być popularne, chętnie stosowane, cenione, wzorcowe: Do naszej szkoły przyszła moda na kolekcjonowanie maskotek.
25 stosować się do mody • dzien. przestrzegać obowiązującego stylu: Jestem zbyt gruba, by stosować się do mody opracowanej dla dziewczyn szczupłych, że nie powiem chudych.
26 wprowadzać «jakąś» modę • dzien. sprawiać, że coś staje się popularne, powszechnie używane, stosowane: Wprowadzono korzystną modę na unikanie tłuszczów zwierzęcych w pożywieniu. • iron. zaczynać postępować nielogicznie, głupio, niestosownie: W urzędzie wprowadzono nową modę, petenci są wzywani według alfabetu.

Rodzi więc pytanie, jaką perspektywę należy przyjmować, klasyfikując słownik: czy należy patrzeć na słownik z punktu widzenia współczesnych autorowi dzieła, czy też należy przyjmować kryteria obowiązujące w momencie sporządzania klasyfikacji. Wydaje się dopuszczalne stosowanie zarówno jednego, jak i drugiego rozwiązania, istotne jest przy tym jedynie to, by zdawać sobie sprawę z pewnej relatywności klasyfikacji i określać wyraźnie, jakie podejście się stosuje. Z jednej strony naturalne wydawałoby się przyjęcie punktu widzenia autora lub jemu współczesnych, z drugiej jednak strony dziwne byłoby stosowanie przestarzałych metodologicznie określeń w sytuacji, kiedy stan badań w leksykografii przedstawia się zgoła inaczej i dysponuje się bardziej szczegółową, bardziej uniwersalną typologią i terminologią. Tak czy inaczej włączanie Bogactw... do słowników frazeologicznych przez takich autorów, jak Zbigniew Nowak i inni, raczej należałoby uznać za metodologicznie niewłaściwe, za czasów Osińskiego bowiem słowników frazeologicznych jako odrębnego typu nie znano, natomiast w latach sześćdziesiętych dwudziestego wieku znane już były typologie, w których słowniki frazeologiczne były wyodrębniane jako wyspecjalizowane przy wąsko rozumianej frazeologii, wobec czego określenie to odnoszone w tym czasie do słownika Osińskiego byłoby nieaktualne. Gdyby takiego określenia użył Antoni Krasnowolski ― autor pierwszego polskiego słownika frazeologicznego z 1898 r. ― albo któryś ze współczesnych badaczy frazematyki, byłoby to zasadne, natomiast w latach 60. XX wieku ― budzi to wątpliwości.

Bogactwa mowy polskiej a słowniki synonimów

Gdyby wreszcie, nie znając rękopisu Bogactw..., odwołać się do niektórych stwierdzeń zawartych w opinii słownika wydanej przez Onufrego Kopczyńskiego, dwukrotnie zwracającego uwagę na ścisłe związki między Bogactwami... Alojzego Osińskiego a Synonymes français Gabriela Girarda (1718) , a do tego zajrzeć jeszcze do Słownika synonimów polskich z 1885 r. autorstwa bp. Adama Stanisława Krasińskiego , można by z kolei przypuszczać, że słownik klasyfikuje się do słowników synonimów. Onufry Kopczyński pisze:

[...] zaczętą tylko pracę w wydziale Literatury Towarzystwa nad synonimami polskiemi na wzór Girarda, ciągnie statecznie i szczęśliwie Słownik Osińskiego, a ciągnie tym jaśniej i dogodniej, że daje przykłady króciuchne według owej Horacjusza reguły:
Est brevitate opus, ut currat sententia: neu se
Impediat verbis, lassas onerantibus aures .

O słowniku we wstępie do swojego opracowania wspomina również biskup Krasiński. Jego wypowiedź mogłaby sugerować, że przyrównywał on w pewnym stopniu pracę nad Bogactwami... do swojej własnej:

Mieszkając w ciągu lat dwudziestu na wygnaniu w Wiatce, zdala od biblioteki od ognisk oświaty, przy całej nieudolności sił moich, wziąłem się do słownika synonimów.

Gdyby szło tylko o spisanie ich w porządku alfabetycznym i objaśnienie jednych przez drugie, jak bywa zwykle po słownikach, a wreszcie o nagromadzenie choćby najliczniejszych przykładów, byłaby to praca wymagająca wiele czytania i czasu, ale mogąca się obejść bez samodzielnej myśli. Takie dzieło w kilkunastu tomach in folio zostawił w rękopismie uczony Ks. Alojzy Osiński pod tytułem: Zbiór bogactw mowy polskiej, który jest bogatszą od Lindego skarbnicą języka wieku Zygmuntów i Stanisława Augusta. Dwa wyrazy „Łza i nadzieja” z tego Zbioru wydrukowane, każą żałować, że on w rękopismie pozostał .

Adam Krasiński nie zaliczał jednak Bogactw... do słowników synonimów, ponieważ jako pierwszą próbę tego rodzaju traktował fragmentaryczne opracowanie o charakterze próbki przygotowane przez Klementynę Tańską , natomiast za pierwszy w pełni opracowany zbiór tego typu uważał swoje dzieło. W innych opracowaniach również nie spotyka się takich przyporządkowań. Tego rodzaju klasyfikacja byłaby oczywiście z dzisiejszej perspektywy niewłaściwa i współcześnie zapewne niewielu przyszłaby do głowy taka myśl, zwłaszcza że nie korzysta się na co dzień ze słownika np. Adama Krasińskiego. Niemniej jednak nie można nie dostrzec pewnych ewidentnych podobieństw między pierwszymi słownikami synonimów a opracowaniem Alojzego Osińskiego. W opracowaniu Osińskiego i w pierwszych polskich słownikach synonimów odnajdujemy np. takie wspólne elementy mikrostruktury, jak obcojęzyczne ekwiwalenty, liczne przykłady najprostszych połączeń dwuwyrazowych oraz ilustracje haseł autoryzowanymi cytatami. By się o tym przekonać, wystarczy porównanie fragmentu hasła moc z karty 135 Bogactw... (całe hasło zajmuje karty od 135-137) oraz fragmentu tegoż hasła ze Słownika synonimów Adama Krasińskiego, jak również całości hasła mokry z Bogactw... (przytaczanego już wcześniej) oraz tegoż hasła ze Słownika synonimów Krasińskiego:

A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
MOC (...)
Moc słów Bożych dziwná _________ Skarga
––– uczuć ________ tenże
––– umysłu okazywać Vim
––– uroku działá Korsak
––– wdzięków urocznych Gornycz
––– wieku. Znáyduie się w całey rzeczy wieku doyrzałego ________ Sa Dmo
––– wymowy. Przebiiá się mi[...] do serca mocą wymowy ______ Dmoch
––– ––– porywczá Potocki
––– wyrazów dosadzać Ossoliń
––– zabijania Potestas sui desida Cic
––– bałwańská ________ Wuiek
––– Bozká __________ Skarga
––– cielesná _________ tenże
––– cudotwórczá wymowy wspaniałéy Albert
––– czartowská _______ Skarga
––– diablá ___________Bezim
––– lwiá ___________ Skarga
––– maluczká ______ tenże
––– niedzwiedziowá Rad.bib
––– niepodpartá ____ Grabow
––– niepoteżná ____ Umiast.
––– nieprzyiacielská ____ Skarga
––– niezmierná _______ tenże
––– przeciwná _______ tenże
––– wolná _______ tenże
––– zemdloná _______ Bezim
––– znamienitá _______ Bezim
––– zupełná _______ Bielski
2. Moc /:władza/
Potestas, is, f. Cic.
Fran. Pouvoir
animi […]tender Cic
[…]
Brać kogo w moc swoią Wy[…]
Bydź pod mocą czyią Szymon
Bydź w mocy u kogo Skargá
Były w iego mocy te ziemie _________ Bielski
Dała komu moc naywyższego Augu
Da[...] była moc brata Skarga
Dawać się komu podmoc _________ Bielski
Dawać się w moc lekarzowi ______ Skarga
Dostać się w moc komu ________ tenże
Hołdować naród pod moc Biał[...]
Krócić moc czyią _________ tenże
Kruszy Bóg mocą siły nieprzyiacielskié Budny
Ma go w swéy mocy duch pychy [P]ulgesk
Mam pod mocą moią zołnierze Krasic
Miarkować moc Bozką wedle swoiego błahégo dowcipu Krasicki
Mieć moc odpuszczenia grzechów Skarga
Mieć rząd w swoiey mocy i władzy
Mieć moc zupełną nad czem ____ Petrycy
Mieć [...] moc [...] ____ Skarga
Oddadź komu moc zupełną ________ Murm
Nie iest w moiey mocy ______ [...]
Oddadź co komu w moc _________________ Błażow.
Nie przymusi mię żadna mocą
Nulla vis me coget Cic
Oddać […] ziemie N[…]
Oddadź się komu w moc _______ Skarga.
Oddał się w moc iego _______ tenże
Ograniczyć moc _________ [...]
Opanować świat mocą i mieczém ____________ Skarga
Opatszony mocą zupełną ___________ [...]
Osłabiał duch mówcy mocy P[...]
Otrząsnąć się z mocy czyiey _________ Naruszewicz
Otrzymał moc i zwierzchność prawie niekréśloną nadpoddanymi Miczyń
Panować mocą _________ Skarga
Panuie i buia w tobie moc onego okrutnika __________ Rey
Podadź się komu w moc _______________ Petrycy
Podbici zostali wszyscy pod moc ich. Skraga
Podbić kogo pod moc swoię. Redige realiqum in suam potestatem Cic
Poddał Bóg człowiekowi insze stworzénie pod moc iego _________ Wuiek
Poruczyć moc ludziom Skarga
Poruczyć co w moc czyię ___________ Budny
Pos[...]iać moc sobie niesłusznie _________ Pozszań
Posłac kogoz mocą zupełną _______________ Bielski
Postawić naród w stopniu wielkości i mocy __________ Krasic
Powściągnąć kogo mocą _____________
Przekładać się mocą nad innych [...]
Przeniká Bóg mocą niebo i ziemię Skarga
Przyszła z [...] wielka nowina boża [...] [Jakuba]
Przyszli w moc iego. Venerunt in potestatem eius tenże
Rozwinął moc swoię z sławą ________ Rybiń
Rozciągać moc swoię zupełną naco _____ Grzeg[Cz]
Rozciągać szeroko moc swoię naziemi Grzeg. [Cz.]
Runęła moc i władza iego. ___________________ Bezim
Spłynęłá moc wszelká nad drugimi ludźmi od [...] __________ Wys Szy
Scieśniony mocą i boiaźnią __________ Błażow
Trzymáł go w swoiey mocy i władzy
Szacować moc bozką wedle swogo dowcipu ________ Karnk
Tenuit eius […] sua potestate et […] Cic
Upada […] rozległa w mocy Cha[rk]Jan
Uciekámy się pod twoię moc i obronę _____ Bielski
Uciskać kogo mocą Wuiek
Ufać mocy bozkiéy tenże
Ukazuie Bóg moc swoię w słabości naszéy Go[...]
Uraczyc kogo mocą Moszcz
Ustalała moc pierwszá [...]
Uwłoczyć mocy Bozkiéy Skarga
Użyć mocy natyraństwo tenże
Użył swey mocy [...] [sprawia] tenże
Używać mocy nad kim tenże
Wpadaią dzierżawy wimć cudze [ręci] moc tenże
A. Krasiński, Słownik synonimów polskich (1885):
Moc, siła, potęga, władza, energia, hart, sprężystość, możność.
Ogólne pojęcie tego, co ruch wywołać, lub działać może.
MOC (słowiań. MOЩЬB, ros. MOЧЬ. czesk. moc) oznacza własność tego, co ma w sobie tyle sił fizycznych, lub moralnych, że może działać skutecznie, lub nacisk znacznej nawet siły wytrzymać, np. moc struny, liny, moc wina, trucizny, moc religii, moc ducha, moc charakteru, moc nałogu, działać na mocy prawa, na mocy danej sobie władzy, czynić wszystko co jest w naszej mocy.
Dałeś w moc jego wszystkie bydła polne. J. KOCH. — Którzy mocą słów pańskich cuda czynili. J. KOCH. — Bóg nasz ucieczką i mocą. WUJ. Ani moc kamienna moc moja, ni ciało moje jest miedziane. WUJ. — Mocą Belzebuba książęcia czartowskiego czarty wyrzuca. WUJ. — Pod swoję moc podbić. SKAR. — Szedł o swojej mocy. SKAR. — Taką mocą rozgrzesza, jaką sam od drugiego ma. RYS.
A dumny mocą swego majestatu,
Wzniósł się nad człeka i pogroził światu. KRAS.
Wnet tu pęknie moc czartowska. MICK.
Tym nieśmiertelnej talizmanem duszy
Moc bezrozumną na uwięzi trzyma. MICK.
Wódz to był wielkiej mocy i sławy,
Kiedy po nim lud prosty tak płacze. MICK.
SIŁA (słow. i ros. сила, czesk. sila) jestto przyczyna ruchu, lub jakiegokolwiek działania, znajdująca się jużto w przyrodzie w ogólności, już w ciałach organicznych, lub nieorganicznych w szczególności. Przeciwne jej wyobrażenie daje opór, który im jest większy, tém większej siły do pokonania go potrzeba.
Mówi się: siła fizyczna, materyalna, siła ciężkości, siła odśrodkowa, siła rzutu (...). Mówi się niekiedy i siła moralna.
(...)
POTĘGA (od tęgi) wyraz mocniejszy niż moc i siła, daje wyobrażenie nie tylko ich natężenia i wysokiego stopnia, ale razem rozległego obrębu działania.
Mówi się tedy: potęga państwa, potęga geniuszu. W matematyce potęgą zowie się liczba raz lub kilkakroć rozmnożona przez się.
(...)
A. Osiński, Bogactwa mowy polskiej:
Mokry, á, é przym. /:wilgotny:/
Illir. mòkar Stullis
Łac. humiduga, umlii
Fran. himide
Drzewo mokre Wuiek
Lato –––é Bezim.
Łezka –––á Drużbic
Mieysce –––é
Oczy –––é
Rzeka –––á
Rok –––y
Rownina –––á
Rzemień –––y
Włosy –––é z drogich zapachów
Ziarno –––é
Ziemia –––á
2. Mokrá droga /:woda:/
Płynąć drogą mokrą
3. Mokrá śmierć /:utonienié:/
4. Ofiara mokrá /:libamen:/
A. Krasiński, Słownik synonimów polskich (1885):
Mokry, wilgotny, zroszony, dżdżysty.
MOKRY (słów. moкръ, ros. мокрый, czesk. mokrý) przeciwny suchemu, znaczy przenikniony obficie wodą, lub innym płynem, np. mokra ziemia, mokra bielizna, mokry płaszcz i t. p.
Mokry rok, kiedy obfite deszcze padają.
Suchy marzec, mokry maj, będzie żyto jako gaj. Przysł.
Mokrem kropidłem w poświęconej wodzie
Oczy mu zalał. KRAS.
Przy suchem i mokre drzewo się spali. Przysł.
WILGOTNY znaczy pełen wilgoci, to jest: środkujący między mokrym i suchym, a zatem zawierający w sobie cząstki wodne, czy w stanie pary, czy w innym kształcie, np. powietrze wilgotne, odzienie wilgotne, papier wilgotny, mieszkanie wilgotne, więzienie wilgotne i t. p.
Wilgotne wiatry. TRZYC.
Ściśnij wilgotne chmury świętą ręką swoją,
A one suchą ziemię i drzewa napoją. J. KOCH.
A będzie dusza ich, jako ogród wilgotny, i nie będą już więcej łaknąć. WUJ. — Oddychać parą zimną i wilgotna. MICK.
ZROSZONY (od rosić) znaczy rosą pokryty. MICK.
Łzami zroszone powieki. NIEMC.
DŻDŻYSTY (od deszcz) mówi się tylko o czasie, w którym obfite deszcze padają, np. dzień dżdżysty, jesień dżdżysta.
Minęło lato, zżółkniały liścia
I dżdżysta nadchodzi pora. MICK.

Podobieństwa między opracowaniami są wyraźne. Bardzo ważne jednak są także różnice w charakterze opisu jednostek i mikrostrukturze haseł. Warto wspomnieć choćby najistotniejsze:

1. Bogactwa... mają układ alfabetyczny, Słownik synonimów zaś ma układ gniazdowy (onomazjologiczny),
2. w Bogactwach... większość definicji to definicje synonimiczne, w odróżnieniu jednak od Adama Krasińskiego Alojzy Osiński nie wskazuje na żadne różnice semantyczne między bliskoznacznikami, z kolei właśnie jak najdokładniejsze wskazanie tych różnic jest celem opracowania Krasińskiego.

Już choćby te dwie obserwacje dają podstawę do niewątpliwego stwierdzenia, że słownik Alojzego Osińskiego z dziwiętnastowiecznej, ani z dzisiejszej perspektywy nie daje się zaklasyfikować jako słownik synonimów. Porównanie Bogactw... ze słownikami całkiem współczesnymi tylko taki sąd potwierdza.

Bogactwa mowy polskiej a słowniki kolokacyjne

Chcąc z dzisiejszej perspektywy właściwie nazwać słownik opracowany przez ks. Alojzego Osińskiego, trzeba posłużyć się określeniem, jakiego nie znajdziemy w polskich typologiach słowników, co nie dziwi o tyle, że w taki sposób nie zwykło się słowników w Polsce tytułować ani też nie jest to częsty typ słownika w polskiej leksykografii. Bogactwa mowy polskiej są w gruncie rzeczy nie, jak się zwykło podawać w literaturze przedmiotu, słownikiem ogólnym czy frazeologicznym, lecz pierwszym w historii polskiej leksykografii (normatywnym nb.) słownikiem łączliwości gramatyczno-leksykalnej. Rzec by nawet można – słownikiem syntagmatyczno-kolokacyjnym. Tę swoistość opisu dostrzegali współcześni autora, którzy za Onufrym Kopczyńskim nazywali Bogactwa... słownikiem przykładowym.

Wyjątkowość tego słownika polega na dokonaniu przez autora, niekoniecznie – jak się wydaje – świadomie, pewnego ciekawego zabiegu. By rzecz wyjaśnić, trzeba najpierw przypomnieć jeszcze jeden słownik, który w owym czasie powstał. Otóż, autorem niepublikowanego słownika ułożonego specjalnie na potrzeby gramatyki był Onufry Kopczyński, który opracował kilka tysięcy tablic „szykując słowa wszystkie nie porządkiem pierwszych liter, ale porządkiem zakończenia” – nb. antycypując tym samym powstanie słowników a tergo. Autor wyszedł z założenia, że całościowy obraz polskiej fleksji uzyska się dopiero wówczas, gdy zostanie sporządzony rejestr form fleksyjnych oraz indeks wyrazów, w których te formy mają zastosowanie. Chodziło zatem o stworzenie rejestru polskich paradygmatów fleksyjnych. Analogiczną właściwie operację przeprowadził Osiński, tyle że zabiegu dokonał na innym piętrze języka. Kopczyński bowiem tworzył paradygmaty na poziomie gramatyki, Osiński zaś zamierzył i opracował paradygmaty na poziomie leksykalnym. Jego słownik zatem to swoisty wykaz poprawnych połączeń wyrazowych, które składają się na paradygmat łączliwościowy wyrazu.

Wziąwszy pod uwagę powszechny autorytet Onufrego Kopczyńskiego oraz to, jak bardzo w swej pracy Alojzy Osiński kierował się jego opiniami i teoriami, wydaje się zasadne upatrywanie w pracy Osińskiego inspiracji ze strony Kopczyńskiego. Uzasadnione zdaje się również przeprowadzenie zabiegu pewnej paraleli między zaginionym słownikiem Kopczyńskiego a niewydanym słownikiem Osińskiego, który próbował stworzyć na gruncie sobie właściwym i sobie najlepiej znanym, czyli na gruncie leksyki, to samo, czego Kopczyński dokonał na gruncie gramatyki. Próbę Osińskiego należy więc postrzegać w kategoriach tworzenia normatywnych paradygmatów leksykalnych będących na poziomie leksykalno-semantycznym odpowiednikami przygotowywanych przez Kopczyńskiego paradygmatów fleksyjnych na piętrze gramatycznym.

Podsumowanie

Szybko zmieniające się realia współczesnego życia wymagają ciągłego stawiania sobie na nowo pytań o to, w jaki sposób niegdyś uwidaczniała się dbałość o język, a w jaki sposób uwidacznia się dziś, jak przejawia się zainteresowanie sprawami języka w zależności od epoki i kręgu kulturowego oraz z czego wynika określony sposób traktowania języka ojczystego, a także dbałości o niego, wreszcie jak w różnych sytuacjach przemian społecznych zmieniają się zwyczaje i praktyki kulturalnojęzykowe (co dotyczy z jednej strony historii kultury języka polskiego, z drugiej zaś bieżących spraw kulturalnojęzykowych w sytuacji nasilania się procesów globalizacyjnych).

Szczególna rola przypada w tej mierze leksykografii jako dziedzinie praktycznej, zajmującej się kodyfikacją normy. Działalność słownikarska ma bowiem wymiar dydaktyczny, jeśli traktować słownik jako użyteczny poradnik językowy, źródło znajomości poprawnego języka. Ma jednak także wymiar dokumentalny ― w słowniku bowiem, jak w soczewce, skupiają się wszystkie problemy badawcze dotyczące języka. Słownik to także świadectwo historii i kultury, jej stanu z danego okresu. Słownik zatem to swoisty palimpsest, ważny i ciekawy dokument: zwierciadło nie tylko języka, lecz także tradycji i mentalności społecznej, w którym można znaleźć zarówno ślady narodowej kultury i obyczajowości, jak i ślady wpływów ideologicznych danej epoki. Takim dokumentem są niewątpliwie Bogactwa mowy polskiej księdza Alojzego Osińskiego, choć trzeba pamiętać, że słownik ma niemało braków (są np. w rękopisie zostawione wolne miejsca na uzupełnienie obcojęzycznych ekwiwalentów) i jest niekompletny (brak haseł na literę E oraz litery O-Ż). Nie można jednak zaprzeczyć temu, że słownik ma wyjątkową wartość w studiach nad językiem polskim, jak również nad polską leksykografią i polityką językową doby rozbiorowej. Jego wagę podkreślał wspomniany Onufry Kopczyński w przywoływanej już wcześniej opinii:

„Ktokolwiek [...] czytać będzie słownik Osińskiego zachwyciwszy się nad pracą i zręcznością Pisarza zawoła: oto prosta droga do nabycia czystości, foremności, światła mocy i krasy w Języku Polskiem” .

Zawiera niezwykle bogaty materiał językowy, pozwalający na weryfikację słownikowego opisu polszczyzny dokonanego przez Samuela Bogumiła Lindego, uwypukla też inne aniżeli opracowanie Lindego aspekty ówczesnego języka, a nadto stanowi przykład całkiem odmiennej koncepcji leksykograficznej wzorowanej na szczegółowej analizie semantycznej i wyodrębnianiu znaczeń wzorem Gabriela Girarda.